Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

M. Hydzik - Dary i owoce Ducha, wykład 3

Dary Ducha Świętego » M. Hydzik - Dary i owoce Ducha, wykład 3

2017-02-14 23:41

W poprzednich rozważaniach powiedziałem, że są różni Dawcy i różne dary:

  • Bóg Ojciec dał dar w osobie swego Syna Jezusa Chrystusa Albowiem tak Bóg umiłował świat, że syna swego dał... (Jn 3,16);
  • Jezus Chrystus po wywyższeniu dał 5 darów usługiwania: apostołów, proroków, ewangelistów, pastorów i nauczycieli;
  • także Duch Święty obdarza kościół swoimi darami tzw. charyzmatami.

Gdy mówimy o darach Ducha Świętego - charyzmatach, natychmiast przychodzi nam na na pamięć 9 darów wymienionych w 1Kor 12, 7-11. Należą do nich:

  1. Mowa mądrości
  2. Mowa poznania
  3. Dar wiary
  4. Dar(y) uzdrawiania
  5. Dar czynienia cudów
  6. Dar proroctwa
  7. Rozróżnianie duchów
  8. Różne rodzaje języków
  9. Dar wykładania języków

Ale już w Rzymian 12,6-8 ten sam apostoł wymienia nieco inną listę darów. Zapoznajmy się z nią:

  1. prorokowanie
  2. usługiwanie
  3. nauczanie
  4. zachęcanie
  5. dawanie
  6. przewodzenie
  7. miłosierdzie

A jeszcze w innym miejscu w 1Kor 12,28-29 ten sam Apostoł wymienia jeszcze inną listę:

  1. Apostołowie
  2. Prorocy
  3. Nauczyciele
  4. Czynienie cudów
  5. Uzdrawianie
  6. Niesienie pomocy
  7. Kierowanie
  8. Języki
  9. Tłumaczenie

Daje się zauważyć, że niektóre dary powtarzają się, a inne nie, na przykład na poprzednich listach nie ma daru niesienia pomocy, kierowania, przewodzenia, zachęcania, dawania i miłosierdzia. Wymienione listy i tak nie są kompletne, bo w sumie można naliczyć aż 26 darów, a i tak nie są to wszystkie, bo nie można ograniczać możliwości Ducha ani do 9 ani do 26.

Mówiąc o darach Ducha, nie wolno pomijać owoców Ducha, albowiem jedne i drugie pochodzą z tego samego źródła, a jest nim Duch Święty. Zobaczmy to na przykładzie symbolu kapłaństwa jakim był Aaron (2M 28,31-35). Jest tu mowa o zewnętrznym stroju kapłana, a więc o tym, co ludzie widzieli. Strój ten miał na końcu szaty posiadać złote dzwoneczki i granatowe jabłuszka. Złote dzwoneczki symbolizują dary Ducha Świętego. Złoto, z którego zrobione były dzwoneczki, symbolizuje ich wartość. Granatowe jabłuszka symbolizują owoce Ducha i mają apetyczny widok. Zauważmy więc, że dzwoneczki (dary) i granatowe jabłuszka (owoce) występują razem na stroju Aarona.

Dziś nie ma już symboli - jest rzeczywistość. Każdy wierzący jest kapłanem Boga i każdy powinien manifestować dary i owoce. W 1 Liście do Koryntian apostoł Paweł w 12 rozdziale wymienia 9 podstawowych darów, a w Galacjan 5,21 - 9 podstawowych owoców. Jest ich więc tyle samo. Znaczy to, że i dary i owoce są tak samo ważne. Jedne nie mają przewagi nad drugimi. Także w Liście do Koryntian w 12 rozdziale apostoł Paweł pisze o darach, a następnie w 13 rozdziale przechodzi do owoców, by w 14 znowu powrócić do darów. Nie wolno więc preferować jednych, a lekceważyć drugich.

Czym są dary i czym są owoce Ducha?

Dary Ducha to różnorakie sposoby objawiania się mocy Bożej, a owoce, to charakter, to natura Chrystusa objawiająca się przez życie wierzącego. Dary są to chwilowe przepływy mocy Bożej celem wykonania jakiegoś zadania, według potrzeby, a potem mogą ustać. Natomiast owoce wymagają czasu, by uróść. Tak jak w naturze, owoce pojawiają się w jakiś czas po zasadzeniu drzewka, tak i owoce Ducha pojawiają się w wyniku duchowego wzrostu (mówiliśmy już o tym).

Staranie się o dary Ducha

Ogólnie rzecz biorąc, nie spotykamy w Biblii jakiejś instrukcji, co należy robić, aby przejawiały się dary Ducha. Jedynie w 1Kor 12,31 znajdujemy bardzo ciekawą myśl: Starajcie się tedy usilnie o większe dary łaski; a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Ale po tym wezwaniu, apostoł nie tłumaczy, na czym miałoby polegać to usilne staranie się o większe dary. Niektóre tłumaczenia tego wiersza podkreślają bardzo ciekawą myśl. Proponują mianowicie – co jest możliwe - zamiast trybu rozkazującego Starajcie się tryb informujący (indicatiwus) STARACIE SIĘ. Czy zauważacie różnicę? Paweł nie neguje ich drogi, czyli sposobu ubiegania się o dary, ale chce wskazać im drogę doskonalszą niż ta, którą obrali. A tą drogą – jak wynika z dalszego tekstu – są owoce Ducha. Paweł rozpoczyna od miłości: choćbym nawet miał pełnię wiary (dar)... a miłości (owocu) bym nie miał, byłbym niczym (1Kor 13,2). Z kolejnych zaleceń Apostoła, wynika także, że powinniśmy zabiegać nie o te dary, które nam się podobają, ale o te, które służą dla dobra całej społeczności. A tym darem w przekonaniu Pawła jest dar prorokowania: Kto prorokuje, mówi do ludzi dla zbudowania, zachęcenia, pocieszenia (1Kor 14,3) (tł. Liga Biblijna). Z powyższego wynika także pewna logika, którą nie zawsze się przestrzega. Otóż jeśli proroctwo ma być zbudowaniem dla zboru, winno być wypowiedziane w zborze, a nie gdzieś na odludziu.

Nauczanie o darach Ducha najczęściej skupia się na liście podstawowych darów wymienionych przez apostoła w 1Kor 12,7-11. Bardzo rzadko, a może nawet wcale, nie zauważa się tzw. darów wsparcia. Dzieje się tak dlatego, ponieważ nie są to dary spektakularne, ale w sposób praktyczny usługują ludziom i mają one za zadanie objawić poprzez Kościół naturę Chrystusa. Chodzi o to, że ludzie widząc dobre czyny w nas, chwalą Ojca, który jest w niebie (Mt 5,16). Do darów tych należą:

  1. Dar usługiwania
  2. Dar zachęcania
  3. Dar miłosierdzia
  4. Dar orędownictwa
  5. Dar udzielania pomocy
  6. Dar gościnności
Nie wszystkie będziemy omawiać. Omówimy tylko niektóre z nich. Rozpoczniemy od daru usługiwania.

Dar usługiwania

Mamy więc różne dary... jeśli usługiwania, niech usługuje... (Rz 12,6-7). Niektórzy myślą, że chodzi tu o usługiwanie Słowem Bożym w Zborze. Ale apostołowi chodzi o inny rodzaj usługiwania. Dlatego użyte tu jest greckie słowo „diakoneo”, od którego bierze się polskie słowo „diakon, diakonisa”. Słowo to oznacza usługiwanie, ale nie Słowem lecz czynem, działaniem, pomocą, praktyczną służbą. Ludzie rozwijający w sobie ten dar wychodzą naprzeciw praktycznym potrzebom kościoła. Nie przejdą obojętnie obok cieknącego kranu, rzuconego papierka, nieodgarniętego śniegu. Nie oczekując na zapłatę, natychmiast przystępują do czynu. Są świadomi, że ktoś to musi zrobić i czują się zaszczyceni, że im przypadł ten przywilej.

Czy jest to ważny dar? Gdyby nie był ważny, apostoł nie umieszczałby go wśród innych darów. On sam usługiwał wieloma darami duchowymi, ale gdy zachodziła potrzeba usługiwał i tym darem: A co do składki na świętych, to i wy czyńcie tak, jak zarządziłem w zborach Galacji. Pierwszego dnia w tygodniu niech każdy z was odkłada u siebie i przechowuje to, co może zaoszczędzić, żeby składki wnoszono nie dopiero wtedy, kiedy ja przyjdę. A gdy przyjdę, poślę z listami tych, których uznacie za godnych, aby odnieśli wasz dar do Jerozolimy; A jeśliby uznano za wskazane, żebym i ja się tam udał, pójdą ze mną. (1Kor 16,1-4). Także Tymoteusza zobowiązał do tego rodzaju służby: Płaszcz, który zostawiłem w Troadzie u Karposa, przynieś ze sobą, bo jest mi bardzo przydatny do służby (2Tm 4,13), a także Dz Ap 11,29 Wtedy uczniowie, każdy z nich według możliwości swoich, postanowili posłać pomoc do braci, którzy mieszkali w Judei. Tak też zrobili, posyłając ją starszym przez ręce Barnaby i Saula. Uczniowie Jezusa głosili Ewangelię, chorych uzdrawiali, demony wyganiali, ale także gdy trzeba, przygotowywali stoły (Łk 22,7-13) oraz roznosili chleb i ryby.

Czasem to praktyczne usługiwanie jest początkiem duchowego usługiwania.
Filip - najpierw usługiwał przy stołach i widocznie pełnił tę służbę wiernie i rzetelnie, bo Pan uczynił go ewangelistą, który zewangelizował Samarię (Dz 6,5; 8,5).
Jozue najpierw przez wiele lat był sługą Mojżesza, a potem wielkim przywódcą narodu Izraelskiego. Elizeusz przez 10 lat usługiwał Eliaszowi, zanim został prorokiem na miejscu Eliasza. Gedeon najpierw młócił pszenicę, zanim został przywódcą i pokonał Midianitów. Mojżesz, największy przywódca, najpierw pasł owce swego teścia, zanim poprowadził Izraela.

Powiem szczerze, z moich obserwacji wynika, że najlepszymi pastorami, ewangelistami, usługującymi słowem, pracownikami duchowymi są ci, którzy zanim podjęli służbę duchową najpierw pracowali zawodowo. Tam bowiem nauczyli się lojalności, punktualności i szacunku i pozostało im to, gdy podjęli służbę duchową.

Znamienna jest wypowiedź apostoła Pawła, który pisząc list do Tymoteusza napisał między innymi: Diakoni... którzy dobrze służbę pełnili, zyskują sobie wysokie stanowisko (1Tm 3,12-13). A kim jest diakon? Pomocnik, usługujący, pomagający.

Na koniec rozważania daru usługiwania, przytoczę jeszcze wypowiedź apostoła Piotra: Jako dobrzy szafarze różnorakiej łaski Bożej usługujcie sobie nawzajem tym darem, jaki każdy otrzymał (1P 4,10).

Dar miłosierdzia

Mamy więc różne dary... jeśli ktoś okazuje miłosierdzie, niech to czyni ochoczo (Rz 12,8). W języku greckim (w oryginale) użyte jest tu słowo „eleo” - kładzie ono nacisk na okazywanie troski w sposób praktyczny przez uczynki. Nie chodzi więc tylko o słowne pocieszenie, zachęcanie czy rady, ale o praktyczną pomoc. O takiej pomocy pisze apostoł Jakub w 2,15-17: Gdyby brat albo siostra nie mieli się w co ubrać i brakowałoby im codziennego pożywienia; a ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie, a nie dalibyście im tego, czego potrzebuje ciało, jaki z tego pożytek?

Wyobraźmy sobie wydarzenie na drodze z Jerozolimy do Jerycha. Na wędrowca napadają zbóje, okradają go, ranią i na wpół umarłego zostawiają przy drodze. I oto drogą tą przechodzi między innymi Samarytanin. Zobaczywszy tego nieszczęśnika podszedłby do niego, pogłaskał, pocieszył i powiedział: „Niech ci Bóg błogosławi” i poszedł w dalszą drogę. Czy wtedy można by go było nazwać miłosiernym Samarytaninem? Nie. Pan Jezus powiedział, że on uczynił coś więcej: A podszedłszy, opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem, potem wsadził go na swoje zwierzę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. A nazajutrz, odjeżdżając, wyjął dwa grosze, dał gospodarzowi i powiedział: Opiekuj się nim, a wszystko co wydasz ponadto, oddam ci gdy wrócę. Dlatego historia ta nosi tytuł: „O miłosiernym Samarytaninie” i opisana została przez Ewangelistę Łukasza w 10,29-30.

Pan Jezus podczas pobytu na ziemi bezustannie okazywał ludziom to praktyczne miłosierdzie. Gdy u bram Jerycha wołał ślepy Bartymeusz, Jezus nie ograniczył się tylko do wyrażenia współczucia, ale okazał praktyczne miłosierdzie uzdrawiając nieszczęśnika (Mk 10,46-52). Gorzka to prawda, że choć życie Jezusa wypełnione było czynieniem uczynków miłosierdzia, sam w zasadzie nie spotkał się z miłosierdziem ze strony ludzi. Aby czynić uczynki miłosierdzia, potrzebna jest natura Boga, bo Bóg jest Bogiem wielkiego miłosierdzia. Paweł w 2Kor 1,3 napisał Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia... Tylko ludzie z przemieniona naturą, uwolnieni od panowania własnego „ja” nakierowanego na egoizm, zdolni są do uczynków miłosierdzia.

Nowy Testament zdecydowanie pochlebnie wyraża się o tych, którzy uzewnętrzniali tę cechę Boga - miłosierdzie. Jedna z takich osób opisana jest w Dziejach Apostolskich 9,36-43 i nazywała się Tabita – Dorkas. A oto co mówi o niej Nowy Testament: Jej życie wypełnione było dobrymi uczynkami i udzielaniem jałmużny. W 2Tm 16-18 Apostoł Paweł życzy niejakiemu Onezyforowi miłosierdzia, ponieważ on okazał Apostołowi miłosierdzie, gdy ten przebywał w Rzymie. Pan Jezus obiecuje miłosierdzie tym, którzy czynią miłosierdzie: Błogosławieni miłosierni, ponieważ oni dostąpią miłosierdzia (Mt 5,7). A apostoł Piotr zwraca się do nas z następującym apelem: Na koniec zaś wszyscy bądźcie jednomyślni, współczujący, miłujący braci, miłosierni i uprzejmi (1P 3,8).

Odnoszę wrażenie, że ewangeliczne chrześcijaństwo zostało okradzione z tego daru - daru miłosierdzia. Stało się tak dlatego, że w niektórych kościołach z czynienia dobrych uczynków uczyniono warunek zbawienia. Tam nie wystarczała łaska, ale trzeba było mieć jeszcze mnogość różnych dobrych uczynków. Wielu gorliwie je wykonywało. Gdy po nawróceniu dowiedzieli się o łasce, zaniechali jakichkolwiek uczynków miłosierdzia. I to jest oczywisty błąd. Rzeczywiście, łaską jesteśmy zbawieni, ale po otrzymaniu pewności zbawienia Bóg oczekuje na dobre uczynki. Przeczytajmy dwa miejsca Nowego Testamentu, aby się co do tego przekonać. Jesteśmy bowiem jego dziełem, stworzeni w Chrystusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich chodzili, Który wydał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków oraz A niech nasi uczą się przodować w dobrych uczynkach... (Tyt 2,14 i 3,14).

Gdybyśmy się wnikliwie rozejrzeli wokół nas, na pewno zobaczylibyśmy ludzi czekających na kogoś z darem miłosierdzia. Może ktoś leży obłożnie chory i czeka na miłosiernego samarytanina, może jakiejś staruszce trzeba by narąbać drzewa na zimę, nanieść węgla, posprzątać dom, wykupić lekarstwa w aptece. Nie wiem, czy doświadczyliście takiego oto uczucia: po zrobieniu komuś czegoś dobrego, czuliśmy wewnętrzną radość, byliśmy szczęśliwi, że mogliśmy okazać uczynek miłosierdzia? Z dawniejszych lat pamiętam, że jako młodzież ze zboru w Wapienicy, obecne Bielsko-Biała, rokrocznie organizowaliśmy akcje zwane żniwno-misyjnymi. Wyjeżdżaliśmy wówczas, najczęściej do Ujsoł, tam rozbijaliśmy namioty i przez dzień pomagaliśmy wdowom albo osobom schorowanym w koszeniu zboża, siana albo zwózce z pola różnych plonów. Przy okazji świadczyliśmy i zapraszaliśmy na wieczorne nabożeństwa. Nie wiem, czy ci ludzie to pamiętają, ale dziś dorosła już młodzież często to wspomina. Pisząc o tym, nie mogę nie wspomnieć tych, którzy kierowani wewnętrzną potrzebą, pomagają nam bezinteresownie w trudnym czasie, jaki przechodzimy. Żadne słowa nie wyrażą wdzięczności, jaką mamy w sercach za ich współczucie i pomoc.

Dar gościnności

Dar gościnności występował już w Starym Testamencie i polegał on na udzieleniu gościny osobom będącym w podróży, poza domem i potrzebującym opieki. W 1M 18,1-10 czytamy, że w skwarne popołudnie Abraham siedział pod namiotem i dostrzegł w pobliżu swego namiotu trzech podróżnych. Nie namyślając się wiele, podbiegł do nich i zaprosił ich do swego domu. Podczas przebywania w domu Abrahama ugoszczeni zostali tym, co Abraham miał najlepszego. Później okazało się, że był to sam Bóg w asyście aniołów. Oczywiście Abraham nie wiedział, kim są ci przechodnie. Na koniec otrzymał wspaniałą obietnicę dotyczącą narodzenia Izaaka.

W 1M 19,1-12 podobny przypadek spotkał Lota. Siedział on w bramie wejściowej do Sodomy. Gdy zobaczył przechodniów, zaprosił ich i przyjął z niezwykłą gościnnością. I dzięki tej gościnności on i jego dwie córki zostali uratowani. Jak wiadomo taką szansę zaprzepaściła żona Lota, która obejrzała się za siebie zamieniając się w słup soli.

Szczególny nacisk na gościnność kładzie jednak Nowy Testament. Pan Jezus, choć był synem Bożym, nie miał zbyt wiele domów, gdzie by Go ciepło i gościnnie przyjmowano. Jednym z niewielu był dom Marty, Marii i Łazarza w Betanii. W najtrudniejszych chwilach swego ziemskiego życia, Pan znajdował tam wyciszenie. Odwdzięczał się za to miłością do Łazarza, Marty i Marii (Jn 11). Czytając to, często się zastanawiam: dlaczego Łazarz zachorował a potem umarł mimo, iż był to dom umiłowany przez Jezusa? Gdyby wydarzyło się to w jakimś niegodziwym domu, nie mielibyśmy najmniejszych problemów z przyjęciem do wiadomości tego, co się wydarzyło. Ale dom, który miłował Jezus? To budzi moje zdziwienie. Czy ktoś potrafi odpowiedzieć, dlaczego człowiek, który tak bardzo kochał Boga i robił wszystko zgodnie z Jego wolą, śmiertelnie zachorował? Człowiekiem tym jest jeden z najszlachetniejszych królów Izraela - Hiskiasz. Koniec zarówno Łazarza jak i Hiskiasza objawia moc Bożą, bo Łazarz został z martwych wskrzeszony, a Hiskiasz cudownie uzdrowiony.

Pan Jezus gdy wysyłał uczniów, by głosili Słowo zapowiedział: A do któregokolwiek miasta lub wioski wejdziecie, dowiadujcie się, kto jest w nim godzien, i tam pozostańcie aż do swego odejścia. A wchodząc w dom, pozdrówcie go! A jeśli to dom godzien, niech zstąpi nań pokój wasz, a gdyby nie był godzien, niech pokój wasz wróci do was. I gdyby kto was nie przyjął i nie słuchał słów waszych, wychodząc z domu lub z miasta onego, strząśnijcie proch z nóg swoich. Zaprawdę powiadam wam: Lżej będzie w dzień sądu ziemi sodomskiej i gomorskiej niż temu miastu (Mt 10,11-15). Warto dogłębnie przeanalizować ten fragment pod kontem gościnności. Również apostołowie wzywali wierzących do szczerej gościnności: Wspierajcie świętych w potrzebach, okazujcie gościnność, pisze Paweł w Liście do Rzymian 12,13. Piotr apeluje: Okazujcie gościnność jedni drugim bez szemrania... (1P 4,9). A autor Listu do Hebrajczyków apeluje: Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli (13,2). Choć Biblia nakazuje otwierać drzwi przed gośćmi, ale jednocześnie przestrzega, że nie powinniśmy przyjmować wszystkich: A człowieka, który wywołuje odszczepieństwo, po pierwszym i drugim napomnieniu unikaj (Tyt 3,10). Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, ze Jezus Chrystus przyszedł w ciele... Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma Ojca, i Syna. Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu... (2J 1,7-10).

Rady praktyczne

Aby gość czuł się w naszym domu dobrze, trzeba wziąć pod uwagę także stronę praktyczną:

  • nie stosować zasady "zastaw się a postaw się" – chodzi o przepych i nadmiar;
  • nie wymuszać na gościach jedzenia ponad możliwości; podoba mi się styl anglosaski (stawiają na stole, zaproszą i pozwalają gościom decydować co jeść i ile jeść; słowiański styl to wymuszanie);
  • narzekania – zwłaszcza gospodyń - na ubóstwo i zmęczenie, goście czują się wówczas jak winowajcy takiego stanu;
  • nie zapraszać nierobów i obiboków, by ich nie przyzwyczajać do nieróbstwa i żerowania na cudzym;
  • nie zapraszać ciągle tych samych osób, bo wówczas mogą tworzyć się kliki a zwłaszcza jeśli są to osoby niechętne zborowi czy pastorowi.