Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

M. Hydzik - Dary Ducha, wykład 2

Dary Ducha Świętego » M. Hydzik - Dary Ducha, wykład 2

2017-02-14 11:19

PASTOR jako dar (gr. Piomone)

Aż do 6 rozdziału Dziejów Apostolskich nic nie czytamy o urzędzie pastora. Funkcjonował tylko urząd Apostoła. Wspólnota chrześcijańska nie była jeszcze zbyt liczna i apostołowie byli w stanie zapewnić jej opiekę. Z czasem jednak, gdy nawracało się coraz więcej ludzi (Dz 2,41: 3000; 4,4: 5000; 5,14: mnóstwo), apostołowie nie byli w stanie zapewnić wszystkim należytej opieki. A diabeł natychmiast wykorzystał ten brak powodując szemranie. I tak jak wspominałem, apostołowie, aby temu zaradzić, powołali 7 diakonów, pomocników. Ale w międzyczasie powstawały dalsze nowe zbory: Samaria – Dz 8,4-8; Damaszek – Dz 9; Joppa - Dz 9,36-38; Antiochia – Dz 11,19-26. Musimy także pamiętać, że komunikacja nie była wówczas tak rozwinięta jak dzisiaj. Nie było pociągów, autobusów, samolotów, chodziło się więc pieszo. Apostołowie świadomi tego, że pod nieobecność liderów, do zborów wkradać się będą fałszywi nauczyciele, głosząc herezje, dlatego postanawiają powoływać po zborach STARSZYCH (presbiteros) (Dz 14,22). Słowo presbiteros (starszy) oznacza osobę dojrzałą duchowo. Ale już w Dziejach Apostolskich 20,28 pojawia się inne określenie BISKUP (grc. Episkopos), co znaczy: doglądający, nadzorca łac. PASTORALIS. Słowo to jest pochodzenia łacińskiego i jest użyte tylko raz w Ef 4,11. Występuje jednak pod wieloma innymi synonimami: pasterz, biskup, starszy.

Rola pastora

Pastor był i jest zawsze odpowiedzialny za lokalną wspólnotę wierzących. Nie ma żadnej wzmianki o tym, aby za lokalną wspólnotę był odpowiedzialny apostoł, prorok lub ewangelista. Gdziekolwiek inny urząd stawał ponad pastora, zawsze powstawał chaos i podziały. Pastor zawsze był odpowiedzialny za tę wspólnotę, w której był powołany i ordynowany na pastora. Pastor Zboru w Efezie nie miał prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Zboru w Jerozolimie, Antiochii lub Rzymie. Prawo ingerencji - jeśli zaszła taka konieczność – przysługiwało tylko apostołom. Pamiętajcie, pastor jest drzwiami do wspólnoty i jeśli ktoś z jakichś powodów omija pastora, a chce wejść do wspólnoty innymi sposobami - jest złodziejem. Jeśli ktoś chce wam wręczyć jakąś literaturę albo zaprasza do innej wspólnoty zapytajcie: czy pastor o tym wie? Jeśli ktoś chce robić coś cichaczem, po kryjomu, trzeba mieć ograniczone zaufanie. W Apokalipsie nawet Pan Kościoła przekazywał swoje pochwały i nagany nie bezpośrednio zborowi ale pastorom. Dlatego raz po raz jest napisane: Do anioła zboru napisz... (Obj.2,1, 8,12,18; 3,1,7,14).

Problem z wtrącaniem się liderów do innych zborów zaistniał wówczas, gdy biskup rzymski zaczął sobie rościć prawo do panowania nad innymi wspólnotami. Wydawało mu się, że skoro świeckie Cesarstwo Rzymskie panuje nad wielkim obszarem, to i on, przy wsparciu cesarza, może dominować nad zborami istniejącymi w granicach Cesarstwa. Zanim opuścimy rozdział odnoszący się do pastorów, powiedzmy jeszcze, że ich odpowiedzialnością jest także powoływanie odpowiedniej liczby starszych. Niektórzy uważają, że starsi są w zborze niepotrzebni i ich nie powołują. Ale skoro Mojżesz nie mógł sobie poradzić, a także pierwsze zbory, to i nam są oni nieodzowni. Ważne jest, aby powoływać na starszych osoby dojrzałe duchowo; ważne jest, aby były to osoby w różnym wieku; zarówno starsze jak i młode. Rechabeam syn Salomona nie doprowadziłby do podziału w Izraelu, gdyby brał pod uwagę radę starszych a nie tylko młodzieńców (1Krl 12,6-16). Mądrze postąpili natomiast młodzi uczniowie Elizeusza, prosząc go, aby poszedł on z nimi ścinać drzewo. Choć jego fizyczne siły nie były na nic przydatne, ale rada i doświadczenie okazały się bezcenne. Także Jezus wśród swoich uczniów miał starszych i młodzieńców. Młodsze pokolenie winno wychowywać się u boku starszych i doświadczonych osób.

Dlaczego nieodzowni są starsi zboru? Postaram się skrótowo odpowiedzieć na to pytanie: Bo tak radzi Biblia: Lepiej jest dwom niż jednemu... (Kazn 4,9) A jeśli jednego można pokonać, to we dwóch można się ostać; a sznur potrójny nie tak szybko się zerwie. (Kazn 4,12)

PROROK

Być może, czytając Nowy Testament zastanawialiście się, dlaczego Apostoł Paweł raz pisze, że wszyscy możemy prorokować: Możecie bowiem kolejno wszyscy prorokować... (1Kor 14,30), a w Liście do Efezjan ten sam apostoł pisze, że prorokami są tylko niektóre osoby: I on ustanowił jednych (niektórych) apostołami, drugich prorokami... (4,11). Zwracam uwagę na słowo wszyscy w Liście do Koryntian i na słowo niektórych w Liście do Efezjan. A więc Apostoł dopuszcza taką możliwość, że wszyscy mogą prorokować. Nie tylko dopuszcza, ale jak sam pisze pragnie, aby tak było: A pragnąłbym, żebyście wy wszyscy mówili językami, lecz jeszcze bardziej, żebyście prorokowali... (1Kor 14,5). Natomiast w Liście do Efezjan 4,11 twierdzi, jakby coś przeciwnego, a mianowicie, że prorokami są tylko niektórzy. Ci, których Pan powołał. Zauważcie, że nie ma tu mowy o wszystkich, ale tylko o niektórych. Może więc ktoś zapytać: to jak to jest wszyscy możemy prorokować, czy tylko niektórzy? Czyżby wielki Apostoł popełnił błąd? Nie. Ale w Liście do Koryntian Paweł ma na myśli dar Ducha Świętego - charisma, a w Liście do Efezjan ma na myśli urząd proroka - edoken. Jest zasadnicza różnica między darem prorokowania a urzędem proroka.

To, że ktoś od czasu do czasu prorokuje, jeszcze nie oznacza, że został powołany na urząd proroka. Prorokował na przykład król Saul. Ludzie znający Saula zadawali sobie pytanie: Co się stało synowi Kisza? Czy i Saul między prorokami? Ale to jednorazowe proroctwo, nie upoważnia do twierdzenia, że Saul był prorokiem. Także starsi Izraela prorokowali: A gdy duch spoczął na nich, prorokowali, co im się potem już nie zdarzyło (4M 11,25). Także i tych starszych trudno by było nazwać prorokami, a to tym bardziej, że jest napisane, że już im się to potem nigdy więcej nie zdarzyło. W Ewangelii Jana w 11,50-51 spotykamy arcykapłana Kaifasza, który brał udział w spisku na Jezusa, jak prorokuje: I nie myślcie, że lepiej jest dla nas, aby jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek ten lud zginął. A tego nie mówił sam od siebie, ale jako arcykapłan w owym roku prorokował, że Jezus miał umrzeć za naród. Czy na podstawie tego jednego proroctwa można go zaliczyć do grona proroków, które Pan dał jako dar? Nie. To było chwilowe namaszczenie dane przez Ducha Świętego, które się już później nigdy nie powtórzyło. I tak to jest z charyzmatami - mogą one wystąpić w razie potrzeby, ale nie muszą się już potem powtarzać. Tymczasem urząd jest to raczej coś stałego.

Niekiedy, niektórzy chcieliby aby nowotestamentowi prorocy byli takimi samymi, jak prorocy Starego Testamentu. Inaczej mówiąc, patrzą oni na proroków nowotestamentowych przez pryzmat proroków starotestamentowych. Rozważmy więc ten problem. Czy zawsze działalność proroka Nowego Testamentu musi być podobna do proroków Starego Testamentu? Osobiście twierdzę, że nie, i to z wielu powodów:

Po pierwsze, prorocy Starego Testamentu byli jedynymi, którzy mieli prawo głosić, mówić i nauczać pod natchnieniem Ducha w imieniu Boga. Tymczasem w Nowym Testamencie Pan Kościoła ustanowił także i inne urzędy do nauczania i budowania świętych (apostoł, ewangelista, pastor i nauczyciel).

Po drugie, w Starym Testamencie ogół ludu Bożego nie miał Ducha Świętego i jeśli nawet na kogoś zstępował, to tylko na czas wykonywania jakiegoś zadania: Lecz Gedeona ogarnął Duch Pański, tak iż zadął w trąbę i skrzyknęli się wokół niego potomkowie Abiezera (Sdz 6,34). A zatem, nie mając Ducha Świętego, przeciętny wierzący, nie mógł spodziewać się prowadzenia przez Ducha. W związku z tym, aby poznać wolę Bożą, musiał iść albo do najwyższego kapłana, aby ten rzucił Urim lub Tumim albo iść do proroka. W Nowym Testamencie wierzący mają Ducha Świętego i, jeśli tego pragną, Duch Święty ich poprowadzi (Rz 8,14). Także udawanie się do jakiegoś kapłana nie jest konieczne, bo w Nowym Testamencie każdy wierzący jest kapłanem Boga i Ojca (1P 2,9; Obj 5,9-10). Osobiście nie uważam za nowotestamentową praktykę udawanie się do proroków, by uzyskać informację. Uważa się, że tak jak w przypadku służby apostolskiej, tak i w przypadku służby proroczej istnieją różne grupy proroków. Nie istnieją już fundamentalni prorocy, którzy zakładali wraz z apostołami fundamenty kościoła (1Kor 3,10-12). Już w Dziejach Apostolskich występujący prorocy, nie zakładali fundamentów, ale budowali na już założonych fundamentach: Juda zaś i Sylas, którzy sami byli prorokami, licznymi kazaniami napominali i umacniali braci. (Dz 15,32).

Wspomniałem już, że apostoł apostołowi nie równy, podobnie pastor pastorowi i ewangelista ewangeliście. Odnosi się to także do proroków. Bywa tak, że ktoś zaczyna z mniejszym namaszczeniem, ale jeśli okaże się wiernym, Bóg udzieli mu więcej i jego służba podniesie się na wyżyny. Również w Starym Testamencie nie wszyscy prorocy byli w równym stopniu namaszczeni. Proroctwa Izajasza, Jeremiasza, Ezechiela zajmują całe księgi, ale są także proroctwa kilkuwierszowe, jak choćby proroctwo Jachaziela (2Krn 20,14-15). Gdzieniegdzie nastąpiło także zawężenie roli proroka do przepowiadania przyszłości, albo prorokowanie „za kogo wyjść albo nie wyjść za mąż, ożenić się, gdzie mieszkać, co robić?” Tymczasem klasyczni prorocy Starego Testamentu byli głównie natchnionymi kaznodziejami mówiącymi w imieniu Pana. W wielu ich wystąpieniach w ogóle nie ma żadnego pierwiastka proroczego. Raczej nauczali, tłumaczyli, radzili, wzywali do opamiętania lub zachęcali do wiary. Największy prorok wszech czasów (Jezus) został namaszczony głównie po to, aby głosić ewangelię i nauczać (Łk 4,18; Mt 9,35). Największy prorok narodzony z kobiety - chodzi o Jana Chrzciciela – nie pozostawił typowego proroctwa, ani też nie wiemy, czy je wypowiadał, ale na pewno pozostawił po sobie kazania. Czy zgadzacie się ze mną, że często wygłaszane kazanie to ewidentny głos proroczy skierowany do słuchających? Więcej o prorokowaniu powiemy sobie, gdy będziemy omawiać dar prorokowania.